piątek, 16 lipca 2010


Niestety, mimo fajnych momentów tego mundialu nie zapamiętam jako jednego z fajniejszych. Może gdyby Holandia, której kibicowałem od odpadnięcia Włoch, wygrała finał, miałbym teraz lepsze wrażenie, ale cóż. Zrobiłem więc na szybko listę rzeczy, które, krótko mówiąc, najbardziej dawały dupy. Skompletowanie listy zajęło mi pół minuty, jedynie nad kolejnością mógłbym się zastanawiać.
Tak więc macie tu porażkową stronę mundialu w 10 krótkich hasłach.

10. Wielki Strateg Kim Dzong-Il

Historię występu reprezentacji Korei Północnej na mistrzostwach znamy wszyscy. Po całkiem niezłym jak na drużynę skazaną na pożarcie meczu z Brazylią, Wielki Strateg uznał, że nie podoba mu się defensywny styl gry, choć każdy, kto zna się choć trochę na piłce, wie, że nie może nakazać frontalnego ataku grając Lechią przeciwko Manchesterowi. Ale niee, bohaterowie ludu tchórzliwej strategii stosować nie mogą. Wynik: 0-7 z Portugalią i do domu. FAIL.

9. Ośmiornica postrachem bukmacherów

Taaak. To nawet było zabawne na początku. Potem już tylko żenujące. Nie wiem, w jaki sposób ośmiornica z akwarium w Niemczech "przewidywała" wyniki meczów Niemców i nie tylko. Jest kilka opcji, ale nie ma to w sumie żadnego znaczenia. Natomiast histeria po kilku przypadkowych (lub sugerowanych przez kogoś z ekipy akwarium) trafieniach sięgneła poziomu absurdu. Mało tego, gdy w końcu głowonóg "przewidział" porażkę Niemców, fani tej reprezentacji postanowili go usmażyć, za to ci wspierający Hiszpanię poszukiwali możliwości udzielenia mu azylu politycznego... FAIL.

8. Le Rozróba

Reprezentacja Francji na tych mistrzostwach nie tylko zassała pałę. Połknęła też wszystko co się dało. Oprócz całkowitego upadku sportowego (jeden punkt, gorzej wypadły może ze dwie drużyny) mieliśmy też całkowity rozkład moralny drużyny. Piłkarze wyzywają trenerów, trener kucharza, sprzątaczka kierowcę autobusu, itp. A przecież przeciwieństwie do n.p. Włochów Francuzi nie mogą mówić o niżu talentowym. Przy symulowaniu meczów w FIFIe ekipa mająca Riberyego, Evrę, Benzemę i Gourcouffa na pewno zaszłaby daleko. Niestety statsy to nie wszystko co potrzebne jest do zwycięstwa. FAIL.

7. Rehagel Reaktywacja, czyli 1-0 i po sprawie

Czyli powrót demona greckich mistrzów AD 2004, znekromanconych gdzieś między Madrytem i Katalonią. Cztery razy po 1-0 wystarcza dziś, aby zdobyć mistrzostwo świata. Owszem, bądźmy uczciwi, Hiszpania '10 gra dużo ładniej niż tamta ekipa, ale gdzie się podziała ta pięknie grająca drużyna sprzed dwóch lat? Może piłkarze Barcy po przerżnięciu z Interem postanowili wygrywać obroną. Niby to skuteczne i jak najbardziej dozwolone, ale ech, coś tu jest nie tak... Przecież nawet Włosi, oskarżani o obrzydzanie piłki strzelili 7 goli w fazie pucharowej wygrywając MŚ 06. FAIL.

6. Powrót Boga-Wannabe

Wszyscy znają Diego Maradonę. Jedni go uwielbiają, inni nienawidzą, wszyscy jednak przyznają, że był świetnym piłkarzem. Z równą zgodą powinni teraz przyznać, że trenerem jest beznadziejnym. Poznaliśmy go już w tej roli w eliminacjach. Słaba gra, chamstwo, ledwo wywalczony awans do mistrzostw. Nie wiedzieć czemu teraz nagle miało być inaczej. Nie było. Zaczęło się ładnie, komplet punktów w grupie, ale powiedzmy to sobie, Grecja i Nigeria to nie są jakieś ultra kozaki. W meczu z Niemcami natomiast po raz pierwszy potrzebna była jakaś taktyka. Ustawić zespół na "Messi i Tevez są wspaniali, sami wiedzą co mają robić" potrafiłaby i moja babcia, chociaż nie ma brody. No i jeszcze to pominięcie Zanettiego i Cambiasso, bo och, co za pech, nie robią dryblingów przez pół boiska. FAIL.

5. Pizza na bardzo cienkim cieście

Czyli upadek finalistów MŚ06, część II. W przypadku Włochów sytuacja zupełnie inna niż u Francuzów. Żadnych awantur, kłótni, itp. Po prostu patrząc na skład lecący do RPA przy niemal każdym nazwisku mogłem powiedzieć albo "a kto to kurde jest?" albo "aaa, a to on jeszcze gra?". Żadnej gwiazdy światowego formatu, żadnego wielkiego nazwiska. Z jednym, jedynym wyjątkiem. Buffon. Bramkarz światowej klasy, ratujący często Juve przed kompromitacją. I co? Kontuzja po 45 minutach grania. W ten sposób Italia stała się po prostu słabą drużyną, której na dodatek nie szło. Każda formacja była cieniem samej siebie sprzed 4 lat. Taki Cannavaro, najlepszy gracz tamtego turnieju, komrpomitował się jak junior. Che Cannavaro, Che Capitano... FAIL.

4.TUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUT!

Wuwuzele. Mam dość, ten cholerny dźwięk do tej pory mnie prześladuje. W każdej jednej cholernej transmisji zero bębnów, śpiewów, dopingu (może TROCHE Anglików było słychać) tylko ciągle te wielkie trąby. Nie mam pojęcia, jak Afrykanie wytrzymują ten hałas, ale wiem, że nie można pozwolić na przeniesienie się tej zarazy do Europy, zwłaszcza na Euro 2012. Moje biedne uszy... FAIL.

3. Włącz pan telewizor

Mowa o błędach sędziowskich. W meczu Niemcy - Anglia, najpierw byłem neutralny. Potem stwierdziłem, że Anglicy są beznadziejni. A potem tak się nagle zerwali, że zacząłem im kibicować. A tu dupa. Nie wiem, jak było w 66, ale tu sytuacja jest jasna - gol był. Widzieli to wszyscy, oprócz sędziego na stadionie. Dlaczego w takiej sytuacji nie może on sobie spojrzeć na monitorek? Albo chociaż spytać przez radio technicznego, który podnosi tylko te cholerne tablice 8 razy na mecz? Nieważne że wygrali lepsi (Argentyna tak samo). Gol był, i no kurde był. I tyle. A jeszcze ta cała konspira - sędzia nie tylko nie może sprawdzać, jeśli ktoś
sprawdzi i mu powie, to nie ma prawa się tym zasugerować. Nawet cholerny techniczy od cholernego telebimu nie ma prawa pokazać powtórki kontrowersyjnej sytuacji (!) żeby czasem sędzia nie podjął decyzji na podstawie powtórki. Tu widać prawdziwe oblicze tego podejścia - powtórki nie spowalniają gry, one są złem samym w sobie, gorszym o stokroć od jakichś tam pomyłek. FAIL.

2. Byle do urlopu

Rooney, Ronaldo, Messi. I wielu innych, których nie pamiętam. Po raz kolejny okazało się, że największe gwiazdy piłki klubowej zawodzą na mistrzostwach (pamiętacie Ronaldinho '06?). Choć nie wszystkie, te mniej medialne - Robben, Sneijder, Iniesta, itp. - radziły sobie bardzo dobrze. Rooney miał tu zarobić na tytuł szlachecki, zawiódł chyba najbardziej z Anglików. Ronaldo już nas przyzwyczaił, że o ile w klubie grając ciągle pilnuje, żeby ładnie wyglądać, to w reprezentacji już tylko ładnie wygląda. Nie grając. Nawet Messi, taki miły i oddany drużynie, szału nie zrobił. Ale może tutaj jest też zasługa wiadomego trenera. Po drugiej stronie takie fenomeny jak Niemco-Polacy Klose i Podolski, wymiatający na każdej imprezie w reprezentacji, a zupełnie niewidoczni pomiędzy nimi. Dotychczas do tego klubu należał też Villa, zobaczymy czy to się zmieni po przejściu do Barcelony. Ale no ładnie proszę, czy jak
można cały długi sezon wytrzymać na pełnym gazie, to nie można też tych dodatkowych 3-7 meczyków jakoś ładniej zagrać? A tak patrzymy sobie na reklamówkę Nike i pozostaje nam tępawy śmiech. FAIL.

1. NieGrande Finale


Finał mistrzostw świata. Najwspanialszy mecz na świecie. Hiszpania. Najpiękniejsza drużyna świata. Holandia. Druga najpiękniejsza drużyna świata. Czy taki mecz może nie być najpiękniejszym widowiwskiem na świecie? Czy chociaż nie mógł by być solidnym pojedynkiem. Nieee. Zamiast tego mieliśmy festiwal kopania, kartek, spieprzonych okazji i braku okazji, słabej, bezpomysłowej gry i strachu. Wystarczy porównać to chociażby do meczu o trzecie miejsce. Albo nawet do ostatniego finału MŚ, który cudowny nie był, ale trzymał poziom i miał niezłą dramaturgię. Tu nawet karnych nie było, tylko jeden gol po nieprzyznanym rożnym. Dopiero dzisiejszy mecz Wisły podsunął mi myśl, że może nie było tak źle... Tak samo było przecież z najbardziej epickim finałem LM - ManU-Barca, który również miał być meczem wszechczasów a okazał się niewypałem. Czy fajność finału musi być odwrotnie proporcjonalna do sumy fajności drużyn w nim grających? Przecież oba składy pełne były genialnych zawodników zdolnych na pokazanie czegos naprawdę fajnego, a nie kopanie na oślep. Mogli zatrzeć złe wrażenie po wuwuzelach, golach których nie było i failach gwiazd, ale zamiast tego tylko spotęgowali moje niezadowolenie. FAIL. Grande FAIL.

Tagi: fail raven
02:23, dark_raven_616
Link Komentarze (11) »
czwartek, 15 lipca 2010

Z piłkarzy... Forlana, Mullera, Casillasa i wielu innych. Pamiętne gole? Van Bronckhorst w półfinale z Urugwajem. A marketing?

Jeżeli lecimy typowo, alfabetycznie to na literę "A" kojarzy się oczywiście ambush marketing. Było tego sporo, czasami po bandzie, czasami bardziej subtelnie. Pepsi, Carlsberg, Panasonic... Wielkie firmy grasowały w najlepszym czasie antenowym, a i tak najwięcej wygrał Nike.

Badania pokazują który fani najbardziej kojarzyli ze sponsoringiem mundialu. Za mediarun:

Jak wynika z badań Pentagon Research, z Mundialem najbardziej kojarzą się marki Adidas i Nike.

Adidas jest kojarzony z Mistrzostwami Świata w RPA przez 45 proc. respondentów, Nike natomiast - przez 43 proc.

O tej reklamie napisano już wszystko. Mi najbardziej podobało się wsparcie tego spotu innymi, często ambientowymi kampaniami. Nike zasłużenie wygrywa tę klasyfikację. A już największym wyróżnieniem są parodie, które były pokłosiem rozbuchania oczekiwań fanów (w tym mnie :)) i bolesnego starcia z rzeczywistością, gdzie gracze Nike gówno grali.

Specjalne wyróżnienie dla południowoafrykańskich linii lotniczych Kulula. Najpierw wypuściła printy, w których sugerowała, że stoi za najbliższym mundialem. Do akcji wkroczyli prawnicy FIFA wyczuleni na takie sprawy. Kulula nie odpuściła... i ufundowała darmowe bilety dla Seppa Blattera.

Oczywiście sam prezes FIFA nie skorzystał, ale zrobił to piesek o tym imieniu. Razem z właścicielem mógł latać te i we wte w Afryce, a Kulula zbudowała wokół tego wydarzenia strategię na mundial. Niesamowite.

FILM PO KLIKNIĘCIU W OBRAZEK

A propos sponsorów, FIFA zdecydowała się na małą rewolucję reklamową. O ile poprzednie imprezy (także tyczy się Euro pod patronatem UEFA) miały z 8-10 głównych sponsorów, którzy gospodarowali bandy reklamowe przez cały turniej tylko dla siebie. W RPA sieć sponsorów była dużo większa, także wprowadzono pierwszy raz bandy reklamowe LED.

Także podczas poszczególnych meczów można było dostrzec reklamy sponsorów spoza oficjalnych list FIFA, a kojarzonych z drużynami występującymi akurat na boisku. Stąd np. obok Castrola można było złapać Hasserödera.

No i kolejny głośny bohater - wuwuzela. Niedługo trzeba było czekać aż pojawi się w reklamie. A i obawiam się, że niebawem zadomowi się na europejskich boiskach.

Producer: Blendtec

Advertising Agency: JWT, Brussels, Belgium

Kolejny bohater, dość niespodziewany - ośmiornica Paul. Przypominam, żyjący w niemieckim akwarium głowonóg wyciągał jedzenie z pojemników oznaczonych flagami zespołów, z którymi mieli mierzyć się Niemcy. Zupełnie zwariowana sytuacja... Paul gdyby przybrał ludzką postać pewnie byłby postrachem bukmacherów. Okazuje się też, że zabobony z starożytnego Rzymu nie były takie głupie. Miało Wieczne Miasto swoje gęsi kapitolińskie, mają Niemcy (i Hiszpanie, którym wywróżył złoto) swoją wyrocznię. Ma ją też Pepsi, która szybko zareagowała na pływającego Nostradamusa.


Advertising Agency: Impact BBDO, Beirut, Lebanon

A co z piłkarzami? Cała ekipa Nike dała dupy, to już wiadomo. Ciekawie mimo wszystko przedstawiają się statystyki dotyczące tego, jakie buty "strzelały" gole na mundialu.

Wiadomo same korki nie grają, ale takie narzekanie na Jabulani się usprawiedliwia, a przecież buty są podobnie profilowane i dopieszczane, że decydują detale. Tak czy inaczej, najważniejszego gola w finale "strzeliły" Nike Andresa Iniesty.

I na koniec jeszcze jedna, dla mnie, przynajmniej gwiazda mistrzostw. W epoce tysiąca kamer taki epizod trwający ile, z 5 sekund może, stał się materiałem na jeden z większych virali niż wszystkie reklamy Nike z udziałem tego gracza. Usłyszymy dobrze o tym zawodniku.

FILM PO KLIKNIĘCIU W OBRAZEK

 (Za Scary Ideas, I believe in adv i Gramy do końca.)

 
20:06, kamilkwasniak , Reklamy
Link Komentarze (1) »
wtorek, 13 lipca 2010

Po tym, jak "La Roja" wygrała mistrzostwa świata w RPA, w narodzie hiszpańskim zapanowała euforia. Cieszono się wszędzie.

Na stadionie:

W Madrycie:

W Nowym Jorku:

W redakcji dziennika "Marca":

I w pomeczowych wywiadach. Brawo Iker!

niedziela, 11 lipca 2010

Przedfinałowe virale, czyli pojedynek graczy od Nike i Adidasa.

(Za Footy-boots..)

sobota, 10 lipca 2010

Taki fajny bajer. Obstawiam, że jutro na topie będzie któryś niemiecki gracz (Ozil? Mulller?), a jutro Robben lub Sneijder, może Van Bommel. A WY?

 

piątek, 09 lipca 2010

Dobra, przyznawać się, kto z was jest jej followersem. :D

Niemiecka ośmiornica Paul, mieszkająca w akwarium w Oberhausen po raz kolejny wytypowałą wynik meczu mistrzostw świata, jednak po raz pierwszy zrobiła to przy meczu bez udziału niemieckiej drużyny. Mundial wygra Hiszpania!

Paul wytypował także kto wygra mecz o trzecie miejsce - Niemcy pokonają Urugwaj!

Bonus: Xavi vs. Wuwuzela (kliknij w obrazek)

Przepowiednie związane z mistrzem świata:

 

Zaś temu psiakowi nie udało się wytypować wyniku półfinału Niemcy - Hiszpania :(

14 maja, czyli niemal miesiąc przed Mistrzostwami napisałem ten tekst. O dziwo dosyć dużo się sprawdziło. Nawet któryś z komentatorów po półfinałach powiedział, że niewielu ludzi stawiało na taki finał. Halooo, halooo!! Ja stawiałem!! Wszyscy czytający tego bloga dostali wielką szansę ode mnie na wygranie fortuny u buka, ciekawe czy ktoś skorzystał :)))

Co się udało:
- obstawić skład finału
- trafić trzy z czterech drużyn w półfinałach
- trafić 2 pary ćwierćfinałowe
- przewidzieć upadek Brazylii i Argentyny :)
- wytypować mistrza ???

Co się nie udało:
- przeceniłem nieco Anglików
- przeceniłem mocno Włochów i Francuzów
- niedoceniłem Urugwaju, bo u mnie nawet z grupy nie wyszli
- wytypować mistrza ???

1/4 finału:
Holandia – Brazylia

No to będzie się działo, Brazylia z trenerem który nie wie czego chce przeciwko wyjątkowo silnym Holendrom. Przewiduję rozpacz w Rio.

Francja - Anglia
Mam problem z tym meczem, nie wiem na kogo postawić. Obydwie drużyny po seks skandalach. Terry ma przynajmniej lepszy gust. Przechodzi po karnych Anglia.

Argentyna – Niemcy
Nieudacznik trenerski D.A.M. nie będzie w stanie przeciwstawić się niestety grającym swoje założenia taktyczne Niemcom.

Włochy - Hiszpania
Hiszpania robi swoje po ME i choć bardzo bym chciał, nie zobaczymy Włochów w półfinale.

1/2 finału:
Anglia - Holandia
No i wyszły mi europejskie półfinały, trudno. Holandia wychodzi wreszcie z cienia, ma silną drużynę i pokazują na co ich stać w tym turnieju.

Niemcy – Hiszpania
Rewanż za finał Mistrzostw Europy.  Nieudany dla Niemców, którzy odpadają, jak 4 lata temu, w półfinale.

mecz o 3. miejsce:
Anglia – Niemcy
Na pocieszenie brązowy medal dla Anglików, bo nie lubię Niemców.

finał:
Holandia – Hiszpania

Na pierwszy rzut oka widać, że wszystko od pierwszego losowania grup było ustawione, aby w finale spotkały się drużyny na „H”. Hiszpania świętuje. CAMPEONE.

Tagi: baecon
08:16, baecon
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31
Tagi